Atrakcje doliny Pelagonia
Nocne błądzenie wczoraj nie poszło na marne. Myśleliśmy, że świecący krzyż jest tuż obok Monastyru Treskavec, gdzie chcieliśmy nocować, jednak wzgórze (mimo braku monastyru) okazało się przepięknym miejscem na nocleg.
Po śniadaniu dotrzemy ostatecznie pod monastyr, zjemy obiad w centrum Bitoli, a po nocnym odcinku w paśmie górskim Baba, rozbijemy obóz na 2200m n.p.m. w Parku Narodowym Pelister nad samym brzegiem górskiego jeziora Golemo.

Dość ciężko było w nocy znaleźć kawałek płaskiego terenu na zboczach, stąd też zostaliśmy rozrzuceni w promieniu kilku metrów

Panorama kilka kroków od auta

Każdy budzi się lekko niewyspany, położyliśmy się po północy, a od wczesnych godzin porannych słońce nie daje wypocząć w aucie

Kolejne kilka kroków od obozu, aby uchwycić ten przepiękny krajobraz

Widok po drugiej stronie góry na Varosh i przedmieścia Prilepu

Kawałek cienia znaleźć można pod daszkiem zbudowanym między autami

Pora na śniadanko

Podczas posiłku towarzyszy nam piesek-przybłęda, prawdopodobnie oddalił się od stada wypasanych nieopodal na zboczach owiec

Po śniadaniu pora na wycieczkę pod krzyż

W miarę posuwania się wyżej auta stają się coraz mniejsze
Na szczycie znajdują się ruiny dawnego grodu księcia Marko Mrnjavčevicia, góra ma wysokość około 900m n.p.m., a twierdza znajduje się 150m poniżej najwyższego miejsca.

Panorama spod murów obronnych, nasze auta można już zupełnie pomylić z głazami

Forsujemy mury, które zbudowane są z kamieni i mają grubość ponad 1m
Pomimo wieloletnich prac wykopaliskowych i badań archeologicznych bardzo ciężko było naukowcom ustalić dokładną datę powstania grodu. Szacuje się, że jest to wczesno-antyczna budowla, świadczą o tym fragmenty ornamentów znalezionych tutaj na miejscu dawnej wczesno-chrześcijańskiej bazyliki.

Twierdza zdobyta
Do dnia dzisiejszego z systemu fortyfikacji zachowało się też kilka baszt. Same mury powstały dużo później niż miasto, a ich budowę datuje się na przełom XIII i XIVw. Nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwało zawsze około 40 żołnierzy patrolujących ogrodzenie i rozmieszczonych na wieżach.

Widok z wyższych partii twierdzy na mury i basztę, wprawne oko odnajdzie również nasze auta daleko w dole

Zbudowania na szczycie zajmowało obszar około 100x100m
Twierdza nosi imię króla Marka "Markovi Kula", panował on w latach 1371-1395 i był serbskim władcą. Tereny ówczesnej Serbii sięgały aż do granic dzisiejszego południa Macedonii. Po śmierci króla te obszary przeszły w ręce Imperium Osmańskiego.

Za panowania Turków osada straciła swój blask, a mieszkańcy byli zmuszeniu opuścić ten region

Kilka metrów od szczytu i górującego nad nim krzyża robimy krótki odpoczynek w cieniu pod skałą

Metalowa konstrukcja ma ponad 100m wysokości

Na górze podziwiamy widoki na Prilep

Szeroka panorama na miasto

Kolejny krajobraz z wijącą się drogą, którą przebyliśmy w nocy

Pora wracać

Spakowaniu ruszamy w dół

Na zboczach nieco bliżej zabudowań pasą się konie

Koń jaki jest każdy widzi

Musimy zjechać do asfaltu i kierować się na miejscowość Mazhuchishte

Prilep słynie z produkcji papierosów i uprawy znakomitego tutejszego tytoniu

Na ulicach można zauważyć wiele miejsc gdzie na słońcu suszą się właśnie liście tych roślin

Przed miejscowością Mazhuchishte na wysokości cmentarza trzeba odbić w prawo i kierować się po znakach na monastyr

Od drogi głównej do bram klasztoru trzeba pokonać 7km dość wyboistej, miejscami stromej trasy po górach

Po kilkudziesięciu minutach po prawej stronie zauważamy czerwone dachy

Pojawia nam się obraz wtulonego w skały niewielkiego kompleksu budowli
Monastyr jest malowniczo położony na wysokości około 1300m n.p.m. tuż pod szczytem Zlatovrv o wysokości 1422m n.p.m.

Auta parkujemy pod murami świątyni

Paweł znajduje oryginalne miejsce na pozostawienie samochodu

Widok z siedzenia kierowcy
Klasztor uważa się za najtrudniej dostępny tego typu obiekt w Macedonii, ale jednocześnie za jeden z najpiękniej położonych monastyrów na Bałkanach. Podobno to tutaj obserwuje się najładniejsze zachody słońca w tym kraju.

Na miejsce można dostać się jedynie samochodem terenowym lub szlakami pieszymi przez góry

Roztacza się tu piękny widok na dolinę Pelagonija jak również miasta Prilep, Bitola i Kruševo

Pora zajrzeć do środka

Fresk nad wejściem, niegdyś cała wnęka przy bramie pokryta była malowidłami

Wieża z bramą wejściową od wnętrza kompleksu i tu również zachowała się część fresków
Najstarszą i najcenniejszą budowlą jest centralnie położony, jednonawowy kościółek poświęcony Matce Bożej. W czasach wczesno-chrześcijańskich istniała tutaj mała kaplica zniszczona w VII w., a monastyr zbudowano w jej miejscu na przełomie XII i XIII w.

Poza kamieniem do budowy użyto również charakterystycznych czerwonych cegieł

Zwieńczenie budowli i falujące elementy dachu miały nawiązywać kształtem do otaczających go formacji skalnych

Nad wejściem dostrzeżemy jeden z najwcześniejszych fresków przedstawiający Matkę Bożą z dzieciątkiem pochodzący z pocz. XIVw.

Miejsce to, głównie wewnątrz, jest ciągle odrestaurowywane

Niegdyś całe wewnętrzne ściany świątyni były pokryte freskami, niestety nie wszystkie zachowały się do dzisiaj

Malowidła przedstawiają sceny biblijne i wizerunki świętych, ale dostrzec można również obrazy pokazujące historię klasztoru

W kopule nad ołtarzem dostrzeżemy medalion Matki Bożej otoczonej anielskim chórem, a między oknami wizerunki świętych

W czasach średniowiecznych było to główne miejsce pielgrzymek rodzin królewskich, które zawsze hojnie dotowały klasztor

Nawy boczne mają kompletnie zerwaną posadzkę, trzeba patrzeć pod nogi

Większość ikon i obrazów na czas remontu została zdjęta i złożona w jednej z bocznych kapliczek

Freski to malarstwo poźnobizantyńskie gdzie postacie umieszczone są centralnie, a złote tło za głową symbolizować miało życie wieczne

Transkrypcje na kamiennych tablicach przy wejściu zawierają informacje, że wcześniej istniała tu chrześcijańska kaplica

Pierwsze wzmianki o ludziach osiedlających się w tym regionie datuje się przynajmniej na 2 tys. lat p.n.e.

Można tutaj kupić swoją własną ikonę, nie ma sprzedawcy, a pieniądze należy zostawić w małej miseczce

Monastyr otoczony jest budynkami z pomieszczeniami dla mnichów

Współcześnie zamieszkuje tu jeden mnich i nie odbywają się regularne nabożeństwa

Nazwa klasztoru "Treskavec" oznacza w wolnym tłumaczeniu: miejsce gdzie biją pioruny

Panorama z balkonu ciągnącego się wzdłuż kwater mnichów

Każdy ma swój kawałek cienia

Z podobnego okresu co monastyr podziwiać możemy przyklasztorny refektarz, miejsce spotkań mnichów i jednocześnie jadalnię

Pora się pożegnać z tym jakże pięknym i mistycznym zakątkiem w górach
Z klasztoru kierujemy się ponownie do Prilepu i drogą M5 obieramy cel na miasto Bitola. Do przejechania mamy krótki odcinek około 60km, a na miejscu chcemy zrobić niewielkie zakupy i w końcu skosztować prawdziwej macedońskiej kuchni.

Tą samą drogą zjeżdżamy w dół

Całe pasmo górskie jest bardzo malownicze z charakterystycznymi wielkimi bazaltowymi głazami

Jesteśmy w Bitoli, mieście oddalonym zaledwie 15km od granicy z Grecją

Nasze pierwsze kroki kierujemy do bankomatu i przy okazji rzucamy okiem na meczet Jeni z XV wieku znajdujący się w centrum
Miejscem na obiad staje się knajpka położona tuż przy przepływającej przez miasto rzece Dragor. W menu macedońskiej restauracji odnajdujemy wiele potraw, które są charakterystyczne dla całych Bałkanów. Kuchnia Macedonii jest bowiem kolejną mieszanką zewnętrznych wpływów kuchni greckiej, włoskiej, tureckiej czy bułgarskiej.

Na przystawkę nie należy zapominać o sałatce szopskiej, którą dostaniemy w każdym zakątku Bałkanów
Wśród potraw, które wyróżniają się na tle kuchni ościennych państw, na uwagę zasługuje miseczka fasoli, bo tak dosłownie tłumaczy się macedońską pozycję w menu o nazwie "tawcie grafcie".
Fasola po ugotowaniu trafia wraz z pozostałymi składnikami takimi jak cebula, oliwa, papryka do naczynia ceramicznego i jest w nim zapiekana w piecu. Całość serwuje się jako danie główne w połączeniu z pieczonym mięsem i jest uznawane jako potrawa narodowa.

Z pewnością miłośnicy naszej fasolki po bretońsku nie będą zawiedzeni

Ruszamy do centrum w poszukiwaniu targu

Boczne uliczki są wyłączone z ruchu i kilka kroków od centrum trafiamy na obrzeża targu. W tle widać minaret meczetu Jeni

Bitola jest drugim co do wielkości miastem w Macedonii

Na miejskim targu zaopatrujemy się w owoce i warzywa

Źródełko bijące nieopodal straganów szybko gasi pragnienie i pozwala umyć zakupione owoce

Rzeka staje się naszym głównym narzędziem orientacji na terenie miasta

Spacerując przy kanale w górę płynącej Dragor dotrzemy do zaparkowanych aut

Z Bitoli ruszamy w kierunku Parku Narodowego Pelister jadąc przez miejscowości Dovledzhik, Trnovo, Magarevo
Nasz nocleg zaplanowaliśmy na terenie parku narodowego położonego w paśmie górskim Baba. Noc zaskakuje nas jednak jeszcze na obrzeżach rezerwatu i większość drogi po górach pokonujemy w ciemności.

Owce również szukają noclegu

Przed wielką tablicą zatrzymujemy się aby rzucić okiem na mapę

Zapada decyzja, że jedziemy w góry i poszukamy noclegu na jakimś płaskim kawałku terenu
Od wioski Magarevo pokonujemy około 25km po górach i po 3godz. droga kończy się na jeziorze Golemo, gdzie wybudowane jest schronisko górskie. Pokonaliśmy wysokość 2218m n.p.m. i postanawiamy zostać przy schronisku na noc.
Opiekun schroniska jest mocno zdziwiony naszą wizytą o tej porze, bo każde auto przed wjazdem do parku narodowego musi zostać zgłoszone i zarejestrowane u strażników. Po sympatycznej rozmowie i kieliszku czegoś diabelnie mocnego dostajemy zapewnienie, że nasza wizyta będzie z rana zgłoszona gdzie trzeba i nie musimy się o nic martwić.
Na tej wysokości jest już dość chłodno po zmroku, część z nas decyduje się zatem zamieszkać na poddaszu schroniska, a część wybiera łóżka w swoich samochodach.

Naświetlanie w nocy - nasze auta przed schroniskiem i czyste niebo z ruchem gwiazd
To jedynie przedsmak widoków jakie czekają nas jutro
To jedynie przedsmak widoków jakie czekają nas jutro