Pierwsze zetknięcie z Bośnią i Hercegowiną
Z Herceg Novi ruszamy prosto na przejście graniczne z Bośnią Jablan Do. Tuż przy granicy z Chorwacją zwiedzamy małe opuszczone wioski i przy miejscowości Zavala odwiedzamy jaskinię Vjetrenica. Nocleg mamy kilka kroków od wodospadów Kravica przy wiosce Studenci.

Poranne zamieszanie

Na śniadanie dzielimy dużego arbuza dla wszystkich

Spakowani ruszamy do Herceg Novi

W miasteczku jeszcze szybkie zakupy i przy okazji myjnia przy markecie

Czyścimy auta z kurzu, którego znowu nam się trochę nazbierało

Przejazd pod granicę z Bośnia i odkrywamy ciekawą produkcję

Mało oblegane, malownicze przejście graniczne jest położone w górach, odprawa trwa szybko, sprawnie i przyjemnie

Tuż przed południem stawiamy pierwsze kroki na ziemi Bośni i Hercegowiny

Kraj podobnie jak Albania i Czarnogóra jest krajem górzystym, gdzie większość terytorium zajmują Góry Dynarskie

Blisko 90% obszaru Bośni i Hercegowiny znajduje się powyżej 200 m n.p.m.

Krótki postój na podziwianie panoramy

Droga jest nowo odremontowana do samego Trebinje

Piękny krajobraz, który mijaliśmy zjeżdżając w szeroką dolinę na horyzoncie

Na państwo składają się dwie historyczne krainy: Bośnia (ok 80% powierzchni kraju) oraz Hercegowina (ok 20% powierzchni kraju)

Główne skupiska ludności znajdują się w dolinach rzek i kotlinach śródgórskich, gdzie miejscowi trudnią się rolnictwem

Największe miasta w kraju połączone są siecią dróg, jednak komunikacja jest słabo rozwinięta, a największe znaczenie ma kolej

Trwająca nie tak dawno wojna domowa doprowadziła do ogromnych strat ludności, obecnie kraj zamieszkuje nieco poniżej 4mln osób

Bośnia i Hercegowina mają bardzo ograniczony dostęp do morza, wybrzeże ma zaledwie 17 km długości

W okolicach Trebinje kierujemy się drogą nr 6 na północny-zachód

Szybko jednak opuszczamy asfalt i kierujemy się wzdłuż granicy z Chorwacją do miejscowości Zavala

Bocznymi szutrowymi trasami mijamy ciekawe prowincjonalne zabudowania

Ponad połowa ludności Bośni i Hercegowiny nie żyje w miastach

Gospodarstwa zbudowane są ze skał i kamieni, które połączone są zaprawą jedynie na budynkach

Wioski położone daleko od głównych dróg są z reguły niewielkie, liczą do kilku domostw
Poruszając się wzdłuż granicy z Chorwacją jesteśmy na podłużnej kotlinie o płaskim dnie zwanej Popovo Polje. Z obu stron otaczają ją pasma wzgórz, od strony morza sięgające blisko 1000m n.p.m., a od lądu dochodzące do 1400m n.p.m.

Kotlina ma szerokość do 4km i długość 50km, a w całości położona jest w klinie między Chorwacją a Czarnogórą

Większość podwórek wygląda na opuszczone

Ciężko znaleźć tutaj żywą duszę

Wiele domów niszczeje, a ludzie w dużej mierze zaginęli lub nie powrócili tutaj po wojnie

W całym rejonie Popovo Polje panuje klimat śródziemnomorski z dużą ilością dni słonecznych i łagodną zimą
W trakcie poszukiwania drogi dochodzi do małego zbliżenia naszego auta z autem Marcina. Na jednym ze skrzyżowań zatrzymujemy się, aby zawrócić i przez nieuwagę mamy drobną stłuczkę.
Straty nie są duże, zderzak Marcina wgniata nam stelaż zbiornika wody i tłucze część kierunkowskazu.

Droga hamowania na piaszczystym szutrze okazała się zbyt długa

Jedna z uliczek wyprowadza nas na koniec wioski

Leśna ścieżka wygląda na uczęszczaną jednak gałęzie rozrosły się dość mocno nad drogą

Ponad 50% obszaru Bośni i Hercegowiny to obszary zalesione

Ponad drzewami widzimy dość szeroki pożar lasu na jednym ze zboczy

Na pograniczu jest dużo miejsc, które wciąż mogą być niebezpieczne jeżeli chodzi o miny pozostałe z czasów wojny

Jedną z takich dziur na naszej drodze staram się zbadać dogłębnie

Pozostaje nam ominąć otwór w ziemi i dalej przedzierać się do asfaltu

Na drodze trafiamy na patrol policji, który nie puszcza samochodów dalej, zagrożenie pożarem jest zbyt duże

Panowie rzucają okiem na naszą mapę i pokazują nam najlepszy objazd, niestety musimy zawrócić

Im bliżej tym tumany dymu były coraz większe, ognia jednak się nie gasi, wszystko zostawione jest naturze

Wracamy zatem do głównej drogi nr 6 w kierunku na Mrkonjici i Tulje

Kolejny raz mijamy opuszczone wioski, w których panuje klimat grozy

Dziury w ścianach są porażającym świadectwem konfliktu jaki miał tu miejsce w latach 1992-1995

Kolejne opuszczone budynki i napis na murze "Ratko Mladić", kontrowersyjna postać - uznawany za zbrodniarza lub też bohatera

Główną drogą jedziemy kilka kilometrów i rozglądamy się nad zjazdem w bardziej dziksze regiony

Przy trasie zauważamy mały stragan i postanawiamy zaopatrzyć się w kilka lokalnych specjałów

Początkowo samotne stoisko szybko zyskuje swojego właściciela, który wychodzi do nas z podwórka

Degustacja, czyli chłodne, słodkie wino pochodzące z tych okolic

Pan szybko tłumaczy co ma w ofercie i również daje nam skosztować miodów i ususzonych pyłków kwiatowych

Pytamy o ceny i licząc na palcach szybko orientujemy się co jak i za ile

Mamy także dowód na to, że wszystkie produkty są naturalne i pochodzą z przydomowej pasieki

Dobieramy również kilka woreczków suszonych ziół

Ostatecznie z długopisem i gazetą ustalamy finalną ceną za całość w euro i malutki rabat

Zaraz za straganem zjeżdżamy z głównej trasy nr 6 by ponownie dostać się w bardziej odludne tereny pogranicza

Po chwili małym problemem staje się kanał, który natrafiamy na drodze

Są plany, aby przejechać go wpław, ale ostatecznie postanawiamy jechać wzdłuż brzegu i poszukać mostu

Okazało się, że most jest niedaleko i przeprawiliśmy się przez rzekę

Docieram do linii pożaru i szlaku, z którego zawróciła nas wcześniej policja

Tym razem nie spotkaliśmy żadnego patrolu i mogliśmy spokojnie kontynuować jazdę

Zboczem, po naszej lewej stronie, zaledwie kilka minut wcześniej przechodził pożar

Żar leje się z nieba i nic dziwnego, że dochodzi do samozapłonu

Krajobraz był jak po wybuchu bomby

Wszystko zwęglone i tylko miejscami dopalały się resztki traw

Najszybciej spalają się suche trawy i karłowata roślinność, jednak opalone liście i pnie większych drzew również z czasem obumierają

Drogą poprowadzoną wzdłuż zbocza docieramy do wioseczki Zavala i najsłynniejszej i najdłuższej jaskini w Bośni i Hercegowinie

Jaskinia położona jest około 2km od Zavali i dojazd jest dość dobrze oznakowany
Jaskinię Vjetrenica udostępniono do zwiedzania w 1964r., wycieczka trwa około godzinę i odbywa się pod opieką przewodnika. Łączna długość korytarzy wynosi ponad 6km, a dla zwiedzających dostępna jest 600m trasa.
Atrakcyjności jaskini dodają jej liczne podziemne jeziora, kilka wodospadów i okresowe potoki. Odnajdziemy tutaj również bogaty świat zwierząt jaskiniowych i żyjące tutaj Odmieńce Jaskiniowe, temperatura we wnętrzu to około 11 st. C.

Mały drewniany domek na zboczu nieopodal wsi, to kasa przy której znajduje się wejście do jaskini

Podczas wycieczki pod ziemią niestety nie można robić zdjęć, wstęp kosztuje nas około 8 euro

Wracamy do głównej drogi i kierujemy się na Stolac i dolinę rzeki Naretwa

W okolicach jaskini należy szczególnie uważać na miny i niewypały o czym informują nas tabliczki przy poboczu

Obszar ten był terenem szczególnie intensywnych walk w czasie wojny

Zdjęcia przy poboczu nikt nie potrafił sobie odmówić

Po krótkiej sesji fotograficznej ruszamy dalej

Rejon Stolaca ma najlepiej udokumentowaną historię osadnictwa w Bośni i Hercegowinie, najstarsze ślady pochodzą sprzed 16 tys. lat

Pierwsze informacje i nazwy tutejszych miejscowości pojawiły się w 1420r. kiedy to wspomina się tutejszy gród z zamkiem Vidoski
Zanim naszym celem staną się wodospady Kravica odwiedzamy jeszcze urocze stare miasteczko na brzegu Naretwy o nazwie Pocitelj. Dziś jest to spokojna i nieco senna osada, której historia była bardzo burzliwa.
W mieście niemal nic się nie zmieniło od czasów osmańskich i nadal wyczuwalna jest atmosfera minionej epoki. Spacer wąskimi uliczkami, które mozolnie i stromo pną się w górę dostarcza wielu wrażeń. Wokół orientalna architektura i śródziemnomorska roślinność, wszystko położone na wklęsłym, skalnym zboczu otwartym na szeroką dolinę, w której płynie Naretwa.

Pocitelj już na horyzoncie

Z parkingu u stóp osady widać wszystkie istotne obiekty, całość sprawia wrażenia scenografii teatralnej

Meczet Hadżi-Alija zbudowany w latach 1562-63, niestety sam minaret został zniszczony w czasie wojny i niedawno odbudowany

Nad całym miasteczkiem górują ruiny średniowiecznej twierdzy, z której rozpościera się piękny widok na całą okolicę

Mury obronne zdobyte

Obok meczetu wieża zegarowa, smukła budowla jest przykładem typowej architektury Bośni, brak jednak mechanizmu i tarcz zegarów
Z Pocitelj już tylko kilka kilometrów do podobno najpiękniejszego miejsca w całej Bośni i Hercegowinie, do cudu natury (jak mówią o nim mieszkańcy), a mianowicie do wodospadów Kravica. Do tego miejsca można się dostać z dwóch stron - parking, gdzie prowadzą wszystkie znaki jest płatny i mocno oblegany przez turystów, jednak po objechaniu wsi Studenci można dostać się na małą polankę, na którą przyjeżdżają miejscowi.

Od polanki do wodospadów prowadzi wąska ścieżka i możemy podziwiać pozostałości młynów, które niegdyś napędzała woda

Wszystko wygląda jak ruiny świątyń w głębokiej azjatyckiej dżungli

Ten niesamowity pomnik przyrody powstał naturalnie na rzece Trebizat, a spadająca woda sięga 28m wysokości

U stóp wodospadów wydrążyły się naturalne baseny, które latem są ulubionym kąpieliskiem miejscowych jak i turystów

Krajobraz jak na rajskiej wyspie

Wodospady rozciągają się na ponad 100 metrach szerokości

U podnóża wodospadów jest kilka barów oraz istnieje też możliwość rozbicia namiotu

Po kąpielach czas na winko, które otrzymaliśmy od francuskiej rodziny pod ruinami Apolloni

Temperatura trunku jest daleka od chłodnej, ale słodkie wino musujące to dobry aperitif przed kolacją

Z dźwiękiem szumiących wodospadów w tle toczą się nocne Polaków rozmowy